Jesteś tutaj
Strona Główna > Aktualności > Służba Liturgiczna > Ogromny sukces ministrantów na Piłkarskich Mistrzostwach Polski

Ogromny sukces ministrantów na Piłkarskich Mistrzostwach Polski

Ministranci Świebodzice Św. Brat Albert

W rozgrywanych w Rzeszowie Mistrzostwach Polski Służby Liturgicznej w Piłce Nożnej Halowej o Puchar miesięcznika „Króluj nam Chryste”, ministranci naszej parafii odnieśli historyczny sukces, zostali wicemistrzami Polski. Losy finału ważyły się do końca, a o rozstrzygnięciu zdecydowały rzuty karne.

◊ Przetarty szklak

Mistrzostwa Polski w Piłce Halowej Służby Liturgicznej to impreza cykliczna, która odbywa się od 12 lat co roku w innym mieście. Zawodnicy rywalizują w trzech kategoriach wiekowych: ministrant, lektor młodszy, lektor starszy. W tym roku w Rzeszowie w dniach 1-2 maja do rywalizacji przystąpiło blisko 120 drużyn z 32 diecezji. Wśród uczestników po raz drugi w historii mistrzostw udział wzięli przedstawiciele naszej świdnickiej diecezji (par. Św. Brata Alberta ze Świebodzic i par. Bożego Ciała w Międzylesiu). Wcześniej w roku 2016 również w Rzeszowie debiutowali lektorzy z par. Wniebowzięcia NMP z Bielawy, którzy dotarli do 1/8 finału. W tym roku nasi świebodziccy ministranci zajmując 2 miejsce, osiągnęli nadspodziewanie dobry rezultat, który na długo pozostanie wielkim sukcesem diecezji świdnickiej.

◊ W dobrej atmosferze powalczyć o jeden zwycięski mecz

Ministranci Świebodzice, Św. Brat Albert– To był dla nas ważny wyjazd i udział w mistrzostwach, do którego przygotowywaliśmy się od zeszłego roku. Przede wszystkim miał być to wyjazd integracyjny, duszpasterski, swego rodzaju nagroda za gorliwą służbę przy ołtarzu, a także za wzorowe wyniki sportowe w ostatnich trzech latach – mówi ks. Mirosław Benedyk, wikariusz i opiekun zespołu. – Ponieważ jak zapowiadali sami organizatorzy Mistrzostwa Polski Służby Liturgicznej to przede wszystkim dobra zabawa, spotkanie się ludzi związanych z Kościołem, którzy na co dzień poświęcają swój czas, aby służyć Panu Jezusowi. – I tak właśnie spędziliśmy piękne trzy dni w stolicy Podkarpacia – Rzeszowie, umacniając wzajemne relacje, wspólnie się modląc, spotykając dobrych i bardzo życzliwych ludzi, podziwiając piękne miasto przy sprzyjającej słonecznej letniej aurze. Ale to, co się wydarzyło w sferze sportowej przerosło nasze najskrytsze oczekiwania, a wręcz nasze marzenia. Mieliśmy strzelić kilka bramek i może powalczyć o zwycięstwo w którymś meczu – przecież na taką imprezę przyjeżdżają najlepsze zespoły z całej Polski. Jak się później okazało strzeliliśmy 33 gole, a 7 zwycięskich meczów doprowadziło nas do wielkiego finału – relacjonuje ks. Mirosław.

◊ Drugie miejsce to nasza specjalność

Nasz bardzo młody zespół do tej pory uczestniczył trzykrotnie w Diecezjalnych Mistrzostwach w Piłce Nożnej, które co rok odbywają się w Strzegomiu. Wygranie tych zawodów jest przepustką, aby wziąć udział w Mistrzostwach Polski. Naszej drużynie nie było dane nigdy wygrać tej imprezy, choć w ostatnich trzech latach byliśmy trzy razy w finale. I chociaż nie byliśmy mistrzami diecezji zakwalifikowaliśmy się do finałów Mistrzostw Polski, a tam, jak dziś już wiemy, też zajęliśmy 2 miejsce. Niektórzy ministranci, już po cichu mówią, że to drugie miejsce to jakieś fatum. Ale ks. Mirosław naszym piłkarzom powtarza: – To nie fatum. Po prostu jesteście specjalistami od drugich miejsc. Cały czas trzymacie poziom. To także wielki sukces.

◊ W drodze do finału

Rozpoczynając rywalizację w najmłodszej kategorii „ministrant”, reprezentantów par. Św Brata Alberta ze Świebodzic przydzielono do grupy A, w której przyszło się im zmierzyć z mistrzami następujących diecezji: rzeszowskiej, poznańskiej, łowickiej i drużyną reprezentującą diecezję białostocką. Po pierwszym rozegranym meczu z ministrantami z par. Św. Trójcy, Bieździedzy (diec. rzeszowska), w którym nasi ministranci wygrali 9-3 zapanował wielki optymizm i pojawiła się myśl, że może jednak nie jesteśmy tacy słabi, skoro tak łatwo i w takiej okazałości przyszła nam pierwsza wygrana. To było dobre myślenie. Drużyna poszła za ciosem w kolejnych meczach 4-0 z Poznaniem, i choć w trzecim meczu było potkniecie i przegrana 1-2 z Białą Rawską (diec. łowicka), to na koniec fazy grupowej 3-1 z Sokółką (archidiec. białostocka) spowodowało zajęcie drugiego miejsca w grupie i pewny awans do fazy pucharowej, która miała miejsce następnego dnia.

Do fazy pucharowej awansowało 16 najlepszych drużyn. W 1/8 finału los nam przydzielił, jak się okazało, jedną z najbardziej profesjonalnie przygotowanych drużyn do turnieju. Mowa o mistrzu archidiecezji katowickiej, ministrantach z Rybnika-Niedobczyc, którzy przyjechali na mistrzostwa z takim zapleczem technicznym i takim wsparciem, jakby mieli te mistrzostwa wygrać. A więc co takiego mieli ci śląscy ministranci, co nas zadziwiło: piękne stroje, rodziców w strojach zespołu, banery zespołu wywieszone na hali, flagi, bębny, w które niemiłosiernie uderzali ich kibice, że nie można było się komunikować na boisku, zaplecze informatyczne w postaci dwóch reporterów, którzy zajmowali się transmisją meczy na żywo przez internet, i transmisją tekstową przez internet, fotografa. A po za tym rywale mieli sportowo dobrze przygotowanych zawodników. Nie wiadomo jakby się potoczył mecz, gdyby nie sędzia, który pokazał jednemu zawodnikowi naszych rywali 2 żółte kartki w przeciągu minuty, a w konsekwencji czerwoną. Z resztą sam wynik mówi za siebie. Wygraliśmy 1-0, strzelając bramkę na 30 sekund przed końcem spotkania. Emocje sięgały zenitu.

W następnych meczach, choć faza turnieju była już zaawansowana, gra była spokojna, a wyniki pewne, choć rywale z najwyższej pułki. Ćwierćfinał to mistrz diecezji tarnowskiej i ministranci z Nowego Sącza, którzy opór stawiali tylko w pierwszej połowie. Końcowy wynik 5-1. Półfinał już przy pustych trybunach, ponieważ kibice z Rybnika – Niedobczyc szybko po porażce opuścili halę, rozegraliśmy z ministrantami z Torunia. Tutaj wynik był jeszcze bardzo przekonywujący 6-1. Radość była przeogromna. – Jesteśmy w finale, to chyba sen. Krzyczeli nasi chłopcy.

◊ Wielki finał

W ósmym meczu mistrzostw na naszych chłopców czekał zespół z diecezji szczecińsko-kamieńskiej, z parafii Niepokalanego Serca NMP w Krzywinie. W meczu finałowym chłopcy prezentowali otwartą grę, w której więcej było emocji niż taktyki, ale przecież to chłopcy mający zaledwie 11- 12 lat. Spotkanie rozpoczęło się od znakomitych okazji naszej drużyny. Pressing, przewaga w polu karnym przeciwnika, w końcu słupek, i wrzeszczcie gol Alexa Błasza na 1-0. To był świetny rezultat, który utrzymał się do końca pierwszej połowy. W drugiej połowie chyba podenerwowanie i myśli, że możemy osiągnąć mistrzostwo Polski, sparaliżowały chłopaków. Na początku drugiej połowy pojawiły się koszmarne błędy. Zwłaszcza dwa z nich zakończyły się bramkami przeciwników i z 1-0 zrobiło się 1-2. Czasu było co raz mniej, a w naszych zawodnikach wielki Mistrzostwa Polski Ministrantów Rzeszów 2018, Świebodzicestrach i nerwy. Na 2 minuty przed końcem, po znakomitym dośrodkowaniu Macieja Cichego, Alex Błasz ratuje remis. Wynik 2-2 utrzymuje się do końca spotkania, co w rezultacie oznaczało rzuty karne – czyli piłkarską loterię. W tym decydującym momencie meczu, nasz najlepszy zawodnik Alex Błasz zmienia między słupkami naszego bramkarza Miłosza Górskiego, chcąc w ten sposób wziąć cały ciężar odpowiedzialności na siebie. Będzie bronił i jako ostatni strzelał karnego. W pierwszej serii rzutów karnych Maciej Cichy silnym strzałem pod poprzeczkę pokonuje bramkarza z Krzywinia, rywale się też nie mylą, a bramkarz Alex puszcza piłkę między nogami. W drugiej serii do piłki podchodzi Mateusz Dolny i cudownie strzela bramkę. Rywale nie odpuszczają i jest 2:2 w karnych. Następuje decydująca seria. Do piłki podchodzi Alex Błasz i strzela prosto w bramkarza rywali. Załamany lider naszego zespołu staje między słupki i tracimy 3 gola, który rozstrzyga rywalizację. Przegrywamy złoto, ale jesteśmy wicemistrzami Polski.

◊ Rzeszowskie kwiatki

To była niezapomniana przygoda, dla całego zespołu. Jesteśmy wdzięczni przede wszystkim Panu Bogu, za te wszystkie piękne chwile, które spędziliśmy w stolicy Podkarpacia. Ale nie tylko rywalizacja sportowa zdominowała naszą obecność na zawodach.

Prawdziwą przeprawą było dotarcie na areny mistrzostw, które były położone w różnych miejscach Rzeszowa. Obserwując inne drużyny, to komunikację miały bardziej praktyczną i szybszą. Rywale przemieszczali się albo prywatnymi autokarami, albo swoimi busami. Natomiast nasz zespół musiał poruszać się komunikacją miejską. I na bazę noclegową, i do katedry na Mszę, i na zawody, i na galę mistrzostw. Można powiedzieć, że z tymi bagażami wyglądaliśmy jak „uboga ciotka”. Dlatego, aby zdążyć na czas nie raz musieliśmy prosiliśmy organizatorów o podwózkę. Organizatorzy zaś stawali na wysokości zadania i zawsze jakiś środek transportu nam załatwili.

Warto podkreślić, ze gościem specjalnym mistrzostw był redaktor sportowy Telewizji Polskiej Pan Rafał Patyra. Było to dla nas wielkim wyróżnieniem, jak później się dowiedzieliśmy, że Pan Rafał komentował nasz mecz finałowy w internetowej stacji Podkarpacielive.tv. Ten przesympatyczny redaktor, po przegranym meczu pocieszał także naszego najsmutniejszego zawodnika Alexa Błasza, mówiąc, że jego nazwisko przejdzie do historii mistrzostw i żeby się nie martwił, bo turniej, z którego wraca się z medalem, to zawsze udany turniej.

Na wielu piłkarskich turniejach wyróżnia się najwartościowszych zawodników lub zawodników którzy strzelili najwięcej bramek. Niewątpliwie, taką najlepszą parą mistrzostw zostali nasi dwaj napastnicy Alex Błasz i Maciej Cichy, którzy łącznie strzeli blisko 30 bramek. I chociaż tego wyczynu nie podkreślili organizatorzy, to my chcemy to wypunktować.

◊ Trzeba podziękować

Na koniec podziękowania wszystkim ludziom dobrej woli dzięki, którym nasz zespół mógł wziąć udział w tych prestiżowych zawodach. Przede wszystkim dziękujemy Panu podpułkownikowi Rafałowi Szynalskiemu, który towarzyszył nam podczas wyjazdu do Rzeszowa. Był i trenerem, i wychowawcą, i ojcem dla tych chłopców, a przede wszystkim bardzo skutecznie motywował młodych piłkarzy. Dziękujemy rodzicom, którzy bardzo wspierali swoich synów, obserwując na żywo w internecie nasze relacje, wysyłając pozdrowienia i gratulacje. To rodzice czekali na nas o północy na świebodzickim dworcu, aby powitać zwycięzców z Rzeszowa. Dziękujemy Wydziałowi Duszpasterskiemu Świdnickiej Kurii Biskupiej i Ks. Proboszczowi Danielowi Szymanikowi bez których zgody i wsparcia nie moglibyśmy wziąć udziału w tych zawodach.

A nad wszystkim czuwał ks. opiekun Mirosław Benedyk, szczęśliwy duszpasterz Służby Liturgicznej.

◊ Drugi zespół z diecezji

W zawodach wzięła również udział grupa z Międzylesia, która startowała w kategorii „lektor młodszy” jednak nie udało się jej wyjść z grupy.


Zwycięski skład ministranckiej drużyny: Miłosz Górski (bramkarz) – Mateusz Dolny, Gabriel Szklarczyk, Maciej Cichy, Alex Błasz, Ermelindo de Mercurio, Wiktor Gesek, Miłosz Dylewski, Michał Szynalski.


Wyniki naszego zespołu:

Faza grupowa

Św. Brat Albert, Świebodzice – Św. Trójca, Bieździedza (mistrz diecezji rzeszowskiej) 9:3 (5:0)
Św. Brat Albert, Świebodzice – Św. Rodzina, Poznań (mistrz archidiecezji poznańskiej) 4:0 (3:0)
Św. Brat Albert, Świebodzice – Św. Wojciech, Biała Rawska (mistrz diecezji łowickiej) 1:2 (1:2)
Św. Brat Albert, Świebodzice – Wniebowzięcie NMP, Sokółka (archidiecezja białostocka) 3:1 (2:0)

Faza pucharowa

1/8 finału:
Św. Brat Albert, Świebodzice – NSPJ, Rybnik-Niedobczyce (mistrz archidiecezji katowickiej) 1:0 (0:0)

1/4 finału:
Św. Brat Albert, Świebodzice – Św. Małgorzata, Nowy Sącz (mistrz diecezji tarnowskiej) 5:1 (1:1)

1/2 finału:
Św. Brat Albert, Świebodzice – Wniebowzięcie NMP, Toruń (mistrz diecezji toruńskiej) 6:1 (1:0)

finał:
Św. Brat Albert, Świebodzice – par. Niepokalanego Serca NMP w Krzywinie (mistrz archidiecezji  szczecińsko-kamieńskiej) 2:2 (1:0) (karne 2:3)

>>> Galeria zdjęć Rzeszów 2018 <<<

Relacja Gościa Niedzielnego

 

Dodaj komentarz

Góra